sobota, 15 lipca 2017

ZAKOŃCZENIE TERAPII HCV CZYLI JUŻ PO WIRUSOWYM ZAPALENIU WĄTROBY TYPU C (WZW C)



  Wirusowe zapalenie wątroby typu C wierzę, że mam już definitywnie za sobą. 
Minął właśnie rok od dnia, kiedy po 6 miesiącach od zakończenia terapii przyszedł czas na wykonanie kontrolnego badania na obecność wirusa, a wynik brzmiał: "NIE WYKRYTO WIRUSA".
  Długie 11 miesięcy terapii antywirusowej Interferonem i Rybawiryną dało mi nieźle w kość. Całe leczenie przeszłam "po krawędzi" - jak podsumował mój lekarz prowadzący. Ale wytrwałam, terapii nie przerwano. Jeśli kiedykolwiek ktoś mnie zapyta, czy warto było się tak męczyć, to mimo wielu skutków ubocznych leczenia, zdecydowanie odpowiem TAK.

  Szczęśliwi Ci, którzy obecnie są objęci programem leczenia WZW typu C. NFZ zatwierdził i refunduje leki, które przede wszystkim mają większą skuteczność, niszczą wirusa, (a nie tak jak Interferon, niszczy wszystko co popadnie, zarówno to złe jak i to co dobre w naszym ciele), a sama terapia trwa jedynie kilka miesięcy. Większość pacjentów nie jest wyłączona z życia zawodowego. Skutki uboczne praktycznie zerowe.

  Niesamowite jest to, że podczas leczenia nauczyłam się słuchać własnego organizmu. Wręcz prawie nieomylnie odczytywałam, co mi szkodzi, a co mi pomaga. Tak mam do dziś. Wiele dowiedziałam się o odporności, o mechanizmach które kierują moim ciałem, o zależnościach między organami i wpływie żywienia na regenerację w trakcie terapii.

środa, 5 lipca 2017

ŚWIEŻE DAKTYLE MEDJOOL (MEDJOUL) W GDAŃSKU, WARTOŚCI ODŻYWCZE I TROCHĘ CIEKAWOSTEK

Od dwóch miesięcy panuje u mnie żądza świeżych daktyli. A że ogarnęła ona zarówno moją rodzinę jak i szerokie grono znajomych, postanowiłam zebrać trochę informacji o świeżych daktylach i zapisać je w tym oto miejscu. A że daktyle są pyszne, wielgaśne i kryją w sobie wiele dobra, zasługują na chwilę uwagi ;-)
Tak sobie rosną daktyle w naturze
... i tak
Ciekawostki

Palmy daktylowe rosną głównie w całej północnej Afryce, Egipcie, Arabii oraz Syrii.
Mówi się, że palma daktylowa jest karmicielką Arabów. Daktyle są nierzadko głównym pożywieniem niektórych plemion arabskich. Oprócz spożywania owoców otrzymuje się z nich miody i wyrabia wino. Liście natomiast to materiał na sznury i mocne tkaniny, a pnie to porządny materiał budulcowy.

Dojrzewanie daktyli przypada w okresie od końca września do grudnia, a nawet stycznia. Owoce początkowo są zielone, potem  żółte lub różowe. I mimo to, że jeszcze twarde, w tej fazie owoce są  już jadalne. Większość jednak owoców pozostaje na drzewach, dopóki nie zbrązowieje i nie zmięknie.

W krajach arabskich wyróżnia się cztery kolejne fazy dojrzewania daktyli: kimri - gdy barwa ich jest jeszcze zielona, khalab - gdy owoc jest czerwonożółty, rutab - gdy zaczyna mięknąć wierzchołek owocu, tamar - gdy owoc jest zupełnie miękki i dojrzały, a jego barwa brązowa.

Największą wartość odżywczą mają owoce w fazie dojrzałości khalab i wtedy są najchętniej spożywane przez lokalną ludność. Dla reszty świata jednak są one wtedy zbyt cierpkie, więc owoce przeznaczone na eksport zbiera się po zupełnym dojrzeniu. 


Wartości odżywcze

Poniższe zestawienie to zebrane przeze mnie informacje z różnych źródeł takich jak: międzynarodowe odżywcze bazy danych,  portale żywieniowe i sportowe.
Wartości odżywcze 100 gramów świeżych daktyli Medjool:

270 kcal - czyli czysta energia
21 gram wody
0,2 grama tłuszczu
2 gramy białka
75 gramów węglowodanów
15 mikrogramów kwasu foliowego
7 gram błonnika
0,1 miligramów B1
0,1 miligramów B2
1,6 miligramów B3 (Niacyna)
0,8 miligramów B5
0,2 miligramów B6
50 mikrogramów witaminy A
2,7 mikrogramów witaminy K
0,4 miligramy miedzi
64 miligramy wapnia
2 miligramy żelaza
55 miligramów magnezu
650 miligramów potasu !!! dla porównania banan jedynie 358 !
63 miligramy fosforu
1 miligram sodu
0,4 miligramy cynku
29 mikrogramów chromu !!!


ŚWIEŻE DAKTYLE mają NISKI INDEKS GLIKEMICZNY 43-54, a dla porównania DOJRZAŁE BANANY 60-72.

A tak wygląda jeden daktyl Madjool na mojej dłoni

Daktyle przyjeżdżają w 1 kg pudełkac
Tak wyglądają daktyle w fazie khalab, które mam zamiar niedługo sprowadzić

Od dwóch miesięcy zaczęłam regularnie zamawiać dla naszej grupy świeże daktyle.
W sezonie jesienno zimowym, raz w miesiącu, zamawiam również ekologiczne cytrusy, warzywa i inne delikatesy prosto z Sycylii.
Jeśli jesteś z Trójmiasta lub okolic i chcesz się do nas przyłączyć, skontaktuj się ze mną przez formularz.

środa, 5 kwietnia 2017

PASTA Z CIECIORKI, KORZENIA PIETRUSZKI I CZOSNKU NIEDŹWIEDZIEGO, WCALE NIE HUMMUS

Gotowana na parze pietruszka na stanie, cieciorka również, moczone orzechy włoskie też. A czosnek niedźwiedzi świeży i świeżo kupiony, czeka na swoją kolejkę grzecznie w słoiczku z wodą :-).

składniki

  3/4 szklanki gotowanej cieciorki
1 korzeń gotowanej pietruszki (najlepiej na parze) <tutaj około100 g>
10 sztuk łuskanych orzechów włoskich (najlepiej moczonych wcześniej przez noc)
6-7 dużych liści świeżego czosnku niedźwiedziego (można użyć suszonego, ale świeży daje to COŚ )
1 łyżeczka pasty sezamowej tahini
2-3 cm świeżej kurkumy wyciśniętej przez praskę (obecnie prawie wszędzie do kupienia), jeśli jednak nie mam pod ręką, to używam przyprawy w proszku, lecz w tym przypadku na tą ilość pasty wystarczy maksymalnie 1/2 płaskiej łyżeczki, można zacząć przyprawiać od 1/4 - jak kto lubi
świeżo mielone przyprawy: kumin, kolendra, czarny pieprz (ilość wg. uznania)
skórka starta z 1/2 cytryny <używam ekologicznej>
l i sok z cytryny do smaku
Wykonanie

Pietruszkę najlepiej ugotować na parze nie obierając jej. Jest wówczas bardzo słodka. Ale taka gotowana w wodzie również się nada. W misce umieszczam cieciorkę, pokrojoną w mniejsze kawałki pietruszkę, odsączone orzechy, tahini, 6 listków czosnku (jeden zostawiam do przystrojenia na koniec), kurkumę i przyprawy. Miksuję wszystko ręcznym blenderem na gładką masę. Dodaję sól i sok z cytryny i ponownie miksuję. Na drobnej tarce ścieram skórkę cytryny i mieszam całość łyżką. Przekładam pastę do miseczki i dekoruję ostatnim liściem czosnku pociętym na cieniutkie paseczki. I jak zwykle powiem, że pasta najlepsza jest po przegryzieniu..., ale kto by miał czas czekać tak długo ;-)

czwartek, 30 marca 2017

KOKTAJL, A W NIM: FENKUŁ, SELER NACIOWY, SZPINAK I ...

Na koper włoski, czyli fenkuł, jest wiele sposobów, ale dla mnie jedzony na surowo dosłownie wymiata i jest mistrzem świata! Jak sobie jeszcze poczytałam o nim, ile to on ma witaminy C, to pokochałam go jeszcze bardziej :-). Dzisiaj na małe drugie śniadanie skręciłam sobie taką oto gęstą wersję wystrzałowego napoju.



składniki (jedna porcja)

1/2 bulwy kopru włoskiego <u mnie 100 g>
1 łodyga selera naciowego
1 średnie jabłko (z gruszką koktajl też jest wyśmienity)
duża garść mrożonego szpinaku <innego nie miałam >
1 łyżka świeżo zmielonego siemienia lnianego
1 łyżka prażonych pestek dyni
100 ml wody mineralnej
sok z cytryny, ilość według upodobań
opcjonalnie, starta skórka z cytryny, ilość zgodnie z własnym gustem


Wykonanie

To co jest do szatkowania szatkuję, by blender miał łatwiej. Do kielicha wrzucam wszystkie składniki, naciskam guzik i słucham hałasu blendera do dokładnego rozdrobnienia składników. Koktajl wyszedł gęsty. Wypiłam go przez grubą słomkę. Zastanawiałam się nad użyciem łyżki, ale ze słomką było poręczniej. A skąd ja mam taki dobry koper włoski? Ano z SYCYLII :-)

niedziela, 12 marca 2017

KOKTAJL ZE SŁODKIEGO BURACZKA, PORZECZEK I TRUSKAWEK

Jejku jakie dobre, jakie smaczne. Często wracam do tej kombinacji. Podstawa, to dobrej jakości burak. W sezonie zimowym owoce jagodowe pozyskuję jedynie z mrożonek, ale dobrze że jest taka możliwość. Gdy domowe zapasy się kończą, buszuję w sklepowych mrożonkach. W tym koktajlu kluczową rolę odegrało gryczane mleko roślinne. Nie spodziewałam się, że będzie idealnym składnikiem tego zestawu.

składniki

1 szklanka szklanka napoju gryczanego
1 łodyga selera naciowego
1 średni surowy burak
po 1/2 szklanki odmrożonych czarnych porzeczek i truskawek
1 łyżka świeżo zmielonego siemienia lnianego
garść natki pietruszki
starta skórka z 1/2 cytryny
łyżka soku z cytryny

Wykonanie

Do kielicha blendera wlewam mleko, wrzucam posiekane warzywa i odmrożone, odciśnięte owoce wraz z pozostałymi składnikami. Miksuję 30-60 sekund. Mój mikser jest mocny, więc daje szybko radę. Gryczany napój nie należy do najtańszych, chociaż jak na standardy internetowe, w tym sklepie cena wydała mi się jedną z najatrakcyjniejszych. Mimo ceny wychodzę z założenia, że wszystkiego trzeba spróbować. Myślę, że raz na jakiś czas ten napój będzie pojawiać się w moich kuchennych szafkach. Każde inne, niesłodzone mleko roślinne będzie dobre do powyższego zestawienia składników. Warto jednak chociaż raz zakręcić gryczane mleczko z buraczkiem i porzeczkami, by powiedzieć : TY WIESZ, ŻE TO BYŁO DOBRE!

niedziela, 5 marca 2017

PASTA Z CIECIORKI SMAKUJĄCA TUŃCZYKIEM ?

Jeśli na stanie jest gotowana cieciorka, a w lodówce seler naciowy, to warto ukręcić delikatną pastę, która dla niektórych ma posmak tuńczyka. A dla Was również ma? Nie wiecie tego jeszcze? To spróbujcie koniecznie.
 


składniki

1 szklanka gotowanej cieciorki
1 łodyga selera naciowego
1 bardzo mała cebula (zamiennie czerwona - również pasuje)
do smaku sok z cytryny, sól i pieprz
trochę dobrej oliwy
Wykonanie

Do miski wrzucam cieciorkę, pokrojony w małe kawałki seler naciowy, sól, pieprz, oliwę, sok z cytryny i miksuję ręcznym blenderem. Cebulę szatkuję w bardzo drobną kosteczkę i dodaję do pasty, mieszam  łyżką i doprawiam. Można zmiksować pół porcji cebuli razem z pozostałymi składnikami, a pod koniec dodać drugą część i wymieszać łyżką. Fajnie wówczas chrupią kawałki cebuli gdy trafi na nią ząb. Totalnie bezproblemowa pasta. Czasami dodaję ze dwie/trzy szczypty majeranku. Gdy smaku nie zagłusza ani zbytnia ilość przypraw, ani ostra cebula, na prawdę można wyczuć delikatną nutkę tuńczyka.
Z czerwoną cebulą również pasta jest tuńczykowa i smaczna, w dodatku bardziej kolorowa.

czwartek, 23 lutego 2017

KAROBOWO SEZAMOWE CIASTKA Z FASOLI, A W ŚRODKU WISIENKA, LUB JAK KTO WOLI: NI TO TŁUSTY CZWARTEK, NI TO EKSTAZA SYCYLIJSKA NA DRUGIE ŚNIADANIE Z POMARAŃCZAMI MORO

...a dodatkowo ciacha są bezglutenowe i bez cukru. No i nie ma, że nie wyjdą. Szybkie w przygotowaniu, krótkie w pieczeniu i ekspresowe w jedzeniu. A że jestem właśnie po dostawie owoców z Sycylii,
do wartościowego łasuchowania przyłączyły się już ostatni raz w tym sezonie pomarańcze Moro. A migdały zapełniły smakowity i odżywczy talerzyk. Takiego tłustego czwartku można mi śmiało zazdrościć :-)


składniki (15 sztuk)

150 g suchej fasoli adzuki (około 300 g ugotowanej)
2 łyżki zmielonego siemienia lnianego
2 łyżki melasy z chleba świętojańskiego
2 łyżki karobu w proszku
2-3 łyżki pasty sezamowej tahini
1,5 łyżeczki bezglutenowego proszku do pieczenia
15 sztuk wiśni (wcześniej odmrożonych)
opcjonalnie 1-2 łyżki mleka roślinnego lub wody

By uzyskać bardziej sezamowy smak, czasami dodaję 1 płaską łyżkę zmielonego sezamu. 

Karob można zastąpić kakao, a melasę syropem klonowym ;-)
Ale melasa jest cool i razem z fasolą ma duuużo żelaza !!!

 
Wykonanie

Do miski umieszczam ugotowaną fasolę, tahini oraz melasę i miksuję bardzo dokładnie ręcznym blenderem. Masa jest gęsta, ale cierpliwie miksuję. Dodaję karob, siemię lniane, proszek do pieczenie i dalej miksuję do dokładnego wymieszania się składników. Gdy ciasto wydaje się za gęste, dodaję 1-2 łyżki płynu. Staram się jednak przetrwać ten trudny moment, bo im gęstsza masa, tym łatwiej będzie wcisnąć w nią wisienkę. By siemię lniane zaczęło wiązać, warto odstawić masę na parę minut. W tym czasie przygotowuję tackę i wykładam ją papierem do pieczenia. Odciskam sok z odmrożonych wcześniej wiśni, zakładam delikatne kuchenne rękawiczki. Kręcę kulki, potem wykonuję dołek, w którym umieszczam wisienkę, chowam ją i zalepiam ciastem. Delikatnie kręcę ponownie kulkę, lekko spłaszczam w dłoniach i tak do wyczerpania masy. Układam na blachę i piekę w piekarniku 15-20 minut w temperaturze 175 stopni C grzejąc z opcją góra/dół. Po upieczeniu trudno się powstrzymać, by nie skubnąć jednego ciacha, ale niestety trzeba poczekać do całkowitego ostudzenia. Fasolowe pyszności są miękkie, a wisienka jest delikatną kwaskowatą niespodzianką.

opcja dla leniwych

Można wykonać ciastka bez wisienki, wówczas należy dodać 3-4 łyżki płynu, a ciastka formować nakładając masę dużą łyżką bezpośrednio na blachę. Konsystencja powinna być dość elastyczna. Rozprowadzić ciasto łyżką na grubość około 1 cm.

W sezonie jesienno zimowym, raz w miesiącu, zamawiam ekologiczne cytrusy, warzywa i inne delikatesy prosto z Sycylii. W grupie zamawiamy więcej, co daje nam nieograniczony dostęp do oferty. Jest nas pokaźna grupa. Jeśli jesteś z Trójmiasta i okolic i chcesz się przyłączyć do nas, skontaktuj się ze mną przez formularz.